Ballada Zaludna

07/01/2007

Pisze się, by być kochanym, a jest się czytanym, nie mogąc być kochanym – i zapewne ten właśnie rozziew tworzy pisarza.

R.Barthes

***

Jak bardzo mnie tu nie było? Miarą tego jest zapewne to, co przez czas mego tu-nie-bycia się nie stało, co zdarzyć się mogło, jak i to, co zdarzyć się musiało, zdarzyło się wcześniej, bliżej, później, dalej. Nie było mnie bardzo. Jeno miejsce, gdzie być mogłam, jeszcze trwało i szumiało, próżne miejsce na tę duszę, wonne miejsce na to ciało. Czas otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia. Nie było mnie tak bardzo, że w końcu (a może na początku)

jestem – tam, gdzie mnie nie ma mnie tu, gdzie jestem.

Z Ciebie jestem - do Ciebie, spomiędzy – pomiędzy Ciebie, Miły Czytelniku.  Wyantycypowałeś mnie. Twoja myśl skierowana w moją rozmytą stronę okazała się celnym strzałem w imponderabilia. Huk. Gromobicie ciszy. Spadłam jak grom z jasnego nieba, jak moneta, która do tej pory chwiała się na swojej krawędzi. Orzeł i Reszka. Piszący i Czytający.

Przypomnij mnie taką, jaką mnie tu nie było, gdy siebie zapomnieć mi przyjdzie. A potem zapomnij o mnie, miły, zapomnij mnie. Bo narodzi się lepsza pamięć. Pamięć Absolutna. Wypijemy Lete w lecie, będziemy wygrzewać się na inaczej pomyślanym mrozie i przywracać opadłe owoce do pierwotnego drzewostanu, nasz Powrót do Niewinności okaże się krokiem naprzód – w Godzinę Myśli, w Uwidocznienie Woli, w Słowo wyzwolone spod jarzma falsyfikacji. Istnieje to, co chcemy, żeby istniało. Istnieje to, co chcemy, żeby nie istniało. Nie było mnie więc, abym mogła być bardziej. Nie było mnie, więc jestem.