Nie było lata. Jesień szła od wiosny
Jak ziąb – od wody, jak od dzwonu kręgi.
(…)
Nie było lata. Nadciągała zima,
Kładła sopelki na wąsikach myszy.
(St. Grochowiak – ***)
Było, choć swoje brudne i lepkie od dotyku roznegliżowanych ciał dłonie zdążyło już obmyć w strugach jesiennego dżdżu – cyklicznego katharsis. Było, choć wszystkie jego wyskokowe miłostki, które - najadłszy się nadziewanych nadzieją afektów - rzucały cienie olbrzymów, wyszły z tych swoich cieni jako karły. I znikną zupełnie, gdy tylko zgaśnie ostatni promień opalenizny – tego efemerycznego tatuażu ogłupiającego słońca. Było. Powypychało kieszenie ciepłem. Światłem. Biletami. Niedopałkami słów i gestów (choć słowo w gruncie rzeczy też jest rodzajem gestu). Zapachami miejsc. Każde Miejsce powoli prze-i-stacza się w Czas. A w międzyczasie odbywa się nieuświadomiona przez nas rekrutacja wspomnień, organizowana przez Instytucję Snu. Było. Naświetliło przestrzeń, której obraz zima rychło ukaże w negatywie. Albo i nie. Zmityzowało przestrzeń, by ta w co wrażliwszych spojrzeniach nabrała międzyludzkich odcieni. Świat poszerzony o drugiego człowieka. Świat postarzony o drugiego człowieka. Świat pogrążony w drugim człowieku. Świat prześwi(a)tujący drugim człowiekiem – na zawsze lub do momentu, w którym wewnętrzna opalenizna zniknie. Ty zadecyduj. A teraz przytul się do mnie, moja szara myszko samotności. Kładę sopelki na twoich wąsikach. Powiedz wszystkim, że lata nie było. A potem mów, co chcesz.

___
http://homonimia.wordpress.com/admiratorium/ - zapraszam do degustacji pełnoziarnistych słów Elfriede Jelinek.
tsu powiedział
wrzesień 15, 2007 @ 1:07 pm
cieszę się, że postanowiłas odświezyć to miejsce. nie cieszy mnie jednak smutny nastrój. poza tym bardziej bym z radości podskoczyła, gdyby nie fakt, że wczoraj mnie ugryzła osa i jestem obolała, a pojutrze mam egzamin.
homonimia powiedział
wrzesień 15, 2007 @ 1:25 pm
Nastrój nie jest ani smutny, ani wesoły – on już nie podlega tym określeniom. Czuj się cmoknięta, pa
Maggy powiedział
wrzesień 16, 2007 @ 4:13 pm
“Ty zadecyduj. A teraz przytul się do mnie, moja szara myszko samotności. Kładę sopelki na twoich wąsikach. Powiedz wszystkim, że lata nie było. A potem mów, co chcesz.”
chyba (b)rak mi słów.. może zacisze ma to do siebie
versatis powiedział
wrzesień 16, 2007 @ 6:11 pm
niech Cię zatem myszka zaprowadzi w ciepło tej dłoni. a ja dziękuję za bezcenne grudki pod budowę komnaty.
homonimia powiedział
wrzesień 17, 2007 @ 12:33 pm
Dziękuję Wam za odwiedziny. Ty, Maggy, jesteś specjalistką od tego, co MIĘDZY SŁOWAMI
Ver. – jedynie na tę Dłoń mogę w życiu zawsze liczyć. “Zawsze” – cieszy, “jedynie” – smuci.
KW powiedział
wrzesień 17, 2007 @ 3:24 pm
Naświetliło, ośmieliło przestrzeń! By ta domniemana bezdusznica powoli otworzyła nam oczy chwytając za rzęsy. I delikatnym gestem zrobiła tak nieopisanie wiele, że nagie myśi nie mogą złapać powietrza…
homonimia powiedział
wrzesień 18, 2007 @ 2:51 pm
KW: chciałabym, żeby tak było… Całuję, M.
inez powiedział
październik 16, 2007 @ 4:42 pm
uśmiechy przesyłam… ot tak, bo mało mi Ciebie ostatnio